Chciałbym pisać regularnie. Pewnie i tak nikt tego czytać nie będzie, zatem nawet tak dla samego siebie – pilnować regularności.
Toć już kiedyś nieraz słyszałem słowa, że nie istnieje perfekcyjna strategia rozwijania czegokolwiek. Wystarczy regularność i systematyczność.
Nie liczę na szczególne benefity zewnętrzne z tejże regularności, ale te wewnętrzne – jak poczucie sprawczości, poczucia małego sukcesu z dowożenia czegoś swojego do końca.
A tego ostatni bardzo mi brak – często borykam się z paraliżem analitycznym – rozmyślam, planuję, marzę nad przeróżnymi swoimi projektami, oczami wyobraźni widzę ich sukces i… niestety często na tym poprzestaję, bo – jak powiedziała kiedyś moja p.profesor, która przygotowywała mnie do matury, a której słowami wtedy bardzo się nie zgadzałem, tak teraz niejednokrotnie dostrzegam ich mądrość:
„Wybór jest zawsze utratą wartości odrzuconej„. Strata jest jedyną pewną rzeczą przy wyborze.
Nie zgadzałem się z tym, bo przecież – coś wybieram, ale to niestety racja – czy to co wybiorę stanie się czymś jest już kwestią przyszłości, a strata po wyborze jest pewna bo należy już do przeszłości a z historią się nie dyskutuje…
Tak więc, chciałbym pisać regularnie – niekoniecznie często, ale regularnie. Dla samego siebie, aby pokazać sobie, że te wszystkie słowa które słyszałem, teksty, które czytałem, mądrości, które nierzadko sam prawię o regularności mają rację 😉
Idea jest bardzo prosta – wystarczy robić jedno i to samo (w uproszczeniu), ale w regularnych odstępach czasu, (np. codziennie) i wtedy można liczyć na jakieś (jakiekolwiek) efekty.
Ok, no to spróbujmy…
