Może dla jednych praca to tylko miejsce sprzedaży czasu, a dla innych także kawałek życia, który wypada jakoś zamknąć.
Pożegnania czas… spokojnie, nie moje. Chociaż po takim tytule maila człowiek zawsze na moment się zatrzyma. 🙂
Słowem wstępu – chociaż te zawsze przeradzają się w długie elaboraty 😛
Zaglądam dziś na firmową skrzynkę pocztową i taki właśnie tytuł maila. Jeden ze współpracowników, którego niestety nie znam – taki urok “dużych” firm. Wcześniej pracowałem w firmach max kilkadziesiąt osób – niemalże każdego kojarzyłem chociażby z widzenia, a w tych mniejszych kilku – kilkunastoosobowych zespołach, to z każdym zawsze zamieniłem kilka zdań.
Rozstania to zawsze był dla mnie “trudny okres”, bo dość emocjonalnie wiązałem się z miejscem pracy i ludźmi, których tam spotykałem.
Ale od tej “reguły” są też wyjątki…
No i tak czytam tego dzisiejszego maila – gość, kolega, nie wiem jak się odnosić (bo przecież się nie znamy ani trochę). Dosłownie dwa zdania – “dzięki, fajnie było a, teraz czas do swoich spraw”. Mniej więcej w tych słowach….
Kuuurczę…
Ja to w ostatniej firmie to nawet filmik pożegnalny nakręciłem (to był okres Świąteczny, koniec roku). Na tle choinki, w koszuli – składam życzenia każdemu i dziękuję za wspólną pracę.
W poprzednich firmach – koniec pracy to było wręcz “przyjęcie” – ciasto i mały upominek dla każdego.
Chociaż w tej firmie w której ten filmik kręciłem, to jeden z kolegów powiedział krótko, że on się nie żegna i nie utrzymuje kontaktu z innymi – żeby tego “nie rozdrapywać” (nie dokładnie tymi słowami, ale ten sens).
Może to ze mną jest coś nie tak? xD
Może tak to właśnie powinno wyglądać – w końcu przychodzimy tutaj pracować, sprzedawać swój czas – robimy swoje i tyle. Nie ta firma, to następna i nie ma co się nazbyt angażować?
Nie wiem. Ja chyba inaczej zostałem wychowany, tudzież co innego mnie cieszy/boli/dotyka.
Ja też nie lubię pożegnań, ale chyba uważam, że niektóre miejsca / osoby zasługują na takie pożegnanie – cieplejsze niż kilka słów.
I absolutnie nikogo ani nie krytykuję ani nie oceniam – to prywatna sprawa, równie dobrze gość mógł zamknąć za sobą drzwi i nic nie powiedzieć, ot przy okazji chciałem “drapnąć” parę zdań jak ja na to patrzę – moje jest moje, a jego jest jego. Szanuję i proszę uszanować moje. Tyle w temacie.
Może dla jednych praca to tylko miejsce sprzedaży czasu, a dla innych także kawałek życia, który wypada jakoś zamknąć.