Czy myślenie może boleć?

Niby głupie pytanie, rodem ze szkolnego korytarza lub zasłyszane wśród nastolatków – nie myśl, bo się spocisz, albo nie myśl, bo się zmęczysz lub po jego minie widać, że myślenie go boli, itp.

A jednak w trakcie leczenia bywały i takie sytuacje gdy myślenie i zbyt duży napływ informacji sprawiało fizyczny dyskomfort czy nawet bóle głowy i nudności…

Pierwszy raz spotkałem się z tym w sytuacji gdy na szpitalnym oddziale technik wymieniał dekodery DVBT w skrzynkach systemu telewizji szpitalnej – wrzucasz monetę i oglądasz TV określoną liczbę minut.

Nie korzystałem, bo nie oglądam TV (ze względu na reklamy), poza tym miałem swoje źródło rozrywki – tablet o którym napiszę w innym wpisie.

W każdym razie – technik coś tam grzebał, wymieniał i na koniec aby sprawdzić czy działa, wrzucił jakąś monetę i wszystko działało prawidłowo. Prze wyjściem powiedział, że telewizja jeszcze będzie działać przez bodajże pół godziny czy 20 minut i czy chcę aby zostawił czy ma wyłączyć.

Byłem wtedy podpięty do „wlewu”, więc powiedziałem aby zostawił – pomyślałem, że z braku lepszych alternatyw popatrzę co tam się dzieje, ot takie urozmaicenie szpitalnego dnia – no dlaczego by nie skorzystać?

Leciał akurat program rozrywkowy „gra słów, krzyżówka”, czy jakoś tak…

No i zawodnicy głowili się nad hasłem z krzyżówki. Chcąc nie chcąc ja też zaczynałem o tym myśleć. No i o ile przez pierwsza parę minut było ok, to już po kolejnych minutach zacząłem słyszeć szum w uszach, który powoli stawał się uciążliwy i zacząłem mieć nudności.

Liczyłem gorąco, że ten „darmowy czas TV” czym prędzej dobiegnie końca i skończy się ta moja „męka”. Nie miałem nawet siły wstać aby podejść do parapetu gdzie leżał pilot, aby wyłączyć TV.

Strasznie przykra rzecz, która jeszcze później kilkukrotnie przytrafiała mi się np podczas rozmów z bliskimi. Często dzwoniłem, aby usłyszeć ich głos i powiedzieć, że u mnie w porządku, jednak gdy rozmowa wchodziła na tok który wymagał ode mnie jakiegoś „większego” myślenia, poruszał wyobraźnię, etc. to zaczynało mnie to męczyć – co jak się później dowiedziałem dawało się odczytać po drugiej stronie słuchawki.

Zatem tak – myślenie może boleć, jeśli ktoś w takiej sytuacji nie chce rozmawiać, to niekoniecznie znaczy, że kogoś nie lubi czy nie szanuje, po prostu może sprawiać to fizyczny dyskomfort, który czasem może być wręcz wstyd nazwać – no bo cóż odpowiedzieć? „Przestań mówić”, nie chcę rozmawiać? Może tak by było dla każdej ze stron najprościej, ale wymyślenie tego też wymaga jakiegoś procesu umysłowego 😉