Jako uzupełnienie wpisu: Gadżety elektroniczne w szpitalu
Zapomniałem o jeszcze jednym – czytnik eBooków (Kindle).
I chociaż iPad potrafi to samo, to jednak mimo wszystko lepiej czytało się na tym e-papierze.
Zabierał mniej baterii
Był tylko od książek
Może przechowywać mnóstwo tytułów
Znacznie bardziej kompaktowy (¼ wielkości) niż iPad
iPad pokonuje go dostępem do internetu i aplikacjami
Więc wszystko zależy od sytuacji – gdy byłem na pobraniu szpiku do przeszczepu (leukaferezę) miałem ze sobą iPada – mogłem zarówno czytać jak i być w kontakcie z bliskimi (bo telefon był trudniejszy do obsługi jedną ręką).
Od zawsze kochałem książki w formacie papierowym – mam dwie biblioteczki z książkami i kocham ich wygląd. Niestety czytnik bije je wszystkie tym, że całą tą biblioteczkę, która zajmuje mi pół ściany w biurze, mogę zmieścić w urządzeniu wielkości małego notatnika… w każdej niemal chwili mam dostęp do wszystkich tytułów i mogę sobie „skakać po pozycjach”, w zależności od okoliczności i nastroju. Można czytać zarówno przy dobrym jak i słabym oświetleniu.
Kindla dostałem od siostry, ona z niego nie korzystała a chciała mi coś dać, aby wesprzeć mnie w walce i pobytach w szpitalu.
Na początku do mnie nie przemawiał – po co mi, skoro iPad daje mi to wszystko i jeszcze więcej, pierwsze ebooki czytałem na tablecie. Dopiero później jakoś z czasem zacząłem dostrzegać jego przewagi (tylko książki, zapamiętuje pozycję, lepszy ekran do czytania), poza tym zaczynały dręczyć mnie problemy z pojemnością. Teraz korzystam z obydwóch urządzeń w zależności od potrzeb.

Komentarze
Jedna odpowiedź na “Czytnik ebooków w szpitalu”
[…] mam multum czy to w biblioteczce w pokoju, tuż za moimi plecami, czy w czytniku elektronicznym (Czytnik ebooków w szpitalu) w którym jest tego ze dwa razy tyle – i tutaj można od razu dodać, że w ostatnim czasie […]